Czym jest psychosomatyka
- Eliza
- 16 lis 2025
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 27 gru 2025
W ostatnich latach coraz wyraźniej dostrzega się, że psychika i ciało są ze sobą ściśle powiązane. Emocje, stres i długotrwałe przeciążenie często znajdują swój wyraz w ciele – w postaci napięć, bólu czy chronicznego zmęczenia. To właśnie z takiego spojrzenia wyrasta psychosomatyka, która zachęca do uważnego słuchania sygnałów płynących z organizmu.

Czym jest psychosomatyka?
Psychosomatyka zakłada, że ciało i psychika są ze sobą nierozerwalnie połączone. To, czego nie możemy, nie umiemy lub nie mamy przestrzeni przeżyć emocjonalnie, często znajduje swój wyraz w ciele – w napięciu, bólu, zmęczeniu czy przewlekłych dolegliwościach.
W pracy z ciałem coraz częściej obserwuję, że objawy fizyczne nie są „przypadkowe”. Ciało reaguje na długotrwały stres, przeciążenie emocjonalne, brak poczucia bezpieczeństwa czy niemożność wyrażenia siebie. Psychosomatyka nie szuka winy ani prostych przyczyn – raczej zachęca do uważnego słuchania sygnałów, jakie wysyła organizm.
Kiedy obniżony nastrój i przeciążenie emocjonalne zapisują się w ciele?
Stany depresyjne i długotrwałe obniżenie nastroju bardzo często mają wymiar cielesny. Zdarza się, że ktoś zgłasza się do pracy z ciałem nie dlatego, że „czuje się źle psychicznie”, ale dlatego, że:
• odczuwa ciągłe zmęczenie, mimo odpoczynku
• ma bóle głowy, karku lub pleców, bez wyraźnej przyczyny
• doświadcza napięć w klatce piersiowej lub brzuchu
• zmaga się z problemami ze snem
• czuje „odcięcie” od ciała albo brak energii życiowej
Ciało często przejmuje rolę „posłańca” – pokazuje to, co zostało zepchnięte, zignorowane lub zbyt trudne, by dopuścić to do świadomości.
Psychosomatyka w terapii czaszkowo-krzyżowej
W pracy z ciałem, szczególnie w nurcie terapii czaszkowo-krzyżowej, psychosomatyka nie polega na analizowaniu objawów ani szukaniu ich znaczeń „na siłę”. Podstawą jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której ciało może się regulować, a układ nerwowy stopniowo odzyskiwać równowagę.
Podczas sesji pracuję głównie poprzez delikatny dotyk, uważną obecność i słuchanie procesów zachodzących w ciele. To ciało wyznacza tempo pracy. Często już sama regulacja napięć i przywracanie poczucia bezpieczeństwa przynosi ulgę – zarówno na poziomie fizycznym, jak i emocjonalnym.
W odpowiednich momentach, kiedy wyczuwam na to gotowość, wprowadzam łagodny dialog. Nie jest to klasyczna rozmowa terapeutyczna, ale raczej zaproszenie do zauważenia tego, co pojawia się w odczuciach cielesnych, emocjach lub obrazach. Zawsze z dużym poszanowaniem granic osoby, z którą pracuję.
Jeśli pojawia się gotowość, możemy zatrzymać się przy tym, co się pojawia, nazwać odczucia, sprawdzić, co pomaga je pomieścić, a co jest zbyt intensywne. Bardzo ważne jest dla mnie, aby nie pogłębiać doświadczeń, na które układ nerwowy nie jest w danym momencie gotowy. Ciało często samo reguluje to, ile może pokazać i w jakim tempie. Moim zadaniem jest towarzyszenie temu procesowi, a nie jego przyspieszanie.
Dlatego zawsze podkreślam, że terapia czaszkowo-krzyżowa może być uzupełnieniem psychoterapii, a w przypadku głębokich doświadczeń traumatycznych warto pracować równolegle z psychoterapeutą. Współpraca różnych form wsparcia daje największe poczucie bezpieczeństwa i stabilności.




